Czy z Woli Krzysztoporskiej do Bogdanowa prowadzi podziemny tunel?

Jak śmierć Barbary Radziwiłłówny łączy się z historią Woli Krzysztoporskiej? Czy w Parzniewicach były czarownice? Co robiła królowa Bona w Gomulinie?

W gminie Wola Krzysztoporska to, co współczesne, ściśle łączy się z przeszłością. To dzięki połączeniu historii i unijnych funduszy udało się zmodernizować Gminny Ośrodek Kultury (projekt pod nazwą Umacnianie pozytywnego wizerunku województwa łódzkiego poprzez modernizację Gminnego Ośrodka Kultury w Woli Krzysztoporskiej oraz organizację imprezy kulturalnej „Smaki Królowej Bony”).
O bogatej historii naszego regionu opowiadali goście radiowego „Letniska” – Zbigniew Ziemba, Julia Karlińska i Paweł Cecotka.

Zbigniew Ziemba dyrektor ZS-G w Woli Krzysztoporskiej

– Historia samej Woli Krzysztoporskiej jest bardzo ciekawa, chociaż pojawia się dość późno, bo ok 1552 r. czyli w drugiej połowie XVI wieku. To później niż sąsiednie miejscowości, ale na tyle wcześnie, żeby ta historia mogła się rozwijać w sposób ciekawy. Mówiąc o historii Woli Krzysztoporskiej, moglibyśmy etapować. I etap to czas, kiedy włodarzami tych ziem byli Krzysztoporscy. To znakomity ród rycerski, który w wieku XVI dochodzi do swojej świetności. Przedstawiciele rodu Krzysztoporskich herbu Nowina zaznaczają się wtedy nie tylko w historii lokalnej, ale nawet w historii ogólnopolskiej (Jan Krzysztoporski jest sekretarzem królewskim) – opowiadał Zbigniew Ziemba, dyrektor Zespołu Szkolno-Gimnazjalnego w Woli Krzysztoporskiej, jednocześnie historyk, który przywołał też pewną legendę sięgającą właśnie tych czasów.
– 1551 rok- Jan Krzysztoporski jest sekretarzem królewskim. W tym samym roku tragiczne dla króla Zygmunta Augusta wydarzenie –śmierć ukochanej Barbary Radziwiłłówny. Król otacza się wówczas gronem zaufanych osób, wśród których jest Jan Krzysztoporski. Król próbuje za wszelką cenę wskrzesić pamięć i postać ukochanej (co oczywiście nie było możliwe), ale z pomocą mistrza Jana Twardowskiego wywołuje ducha. Król ma możliwość spotkania się z przybyłą z zaświatów Barbarą Radziwiłłówną. Okoliczności jej śmierci – jak wiemy doskonale – nie są do końca wyjaśnione. Legenda mówi, że z Woli Krzysztoporskiej w kierunku Bogdanowa prowadzi tunel. Nikt go jeszcze nie odkrył do końca, choć są tacy, którzy twierdzili, że wiedzą, gdzie jest wejście do tego tunelu. Dlaczego ten tunel powstał (jeśli powstał – bo jest to legenda)? Kościół parafialny w Bogdanowie był w tym czasie zamieniony na zbór ariański. Wobec powyższego można było przypuszczać, że taka droga komunikacji mogła być potrzebna po to, żeby zachować bezpieczeństwo. W tych lochach, w tych podziemiach został podobno ukryty skarb. Tym skarbem nie jest worek ze złotymi monetami, natomiast dokument, który – jak mówi legenda – został wytworzony właśnie w 1551 r., kiedy to ówczesny sekretarz królewski Jan Krzysztoporski spisał w tymże dokumencie tajemnicę śmierci Barbary Radziwiłłówny. Ta ciekawa, romantyczna legenda jeszcze czeka na swoje odkrycie. A do poszukiwań zachęcał Zbigniew Ziemba.

– Drugi fragment historii Woli Krzysztoporskiej to przełom XIX i XX wieku, kiedy tym razem żydowska rodzina Szpilfoglów wchodzi w posiadanie miejscowego majątku, dokonuje inwestycji, które zmieniły obraz miejscowości. Z małego folwarku nastawionego na produkcję rolniczą Wola Krzysztoporska zmieniła się w miejsce, gdzie realizowano produkcję przemysłową. W 1902 r. Maurycy Szpilfogiel otwiera fabrykę chemiczną i barwniki z Woli Krzysztoporskiej zdobywają rynek nie tylko krajowy, ale i europejski. III fragment ważny dla historii Woli i najbliższej okolicy to II wojna światowa – mówił Zbigniew Ziemba.

Julia Karlińska, radna, autorka książek o regionie
Julia Karlińska, radna, autorka książek o regionie

Ale historia naszej gminy to nie tylko Wola Krzysztoporska, ale i jej okolice. O Gomulinie i wizytach tamże królowej Bony opowiadała Julia Karlińska, radna Rady Gminy Wola Krzysztoporska, pracownik gomulińskiej biblioteki i współautorka książek o regionie.
– Ponieważ pracuję w bibliotece w Gomulinie od ponad 30 lat, miałam do czynienia z wieloma dokumentami. Oczywiście najciekawszym wydarzeniem w Gomulinie była wizyta królowej Bony w 1550 r., w tym czasie, kiedy toczyła się słynna sprawa małżeństwa Barbary Radziwiłłówny z Zygmuntem Augustem. Wiemy, że królowa Bona przyjechała w maju wraz ze swoimi córkami. Wszystkie królewny lubiły jeździć konno po naszych dróżkach. Ludność zapamiętała to wydarzenie i dzięki temu do tej pory, jadąc rowerem z miejscowości Gomulin do Woźnik, można podziwiać rosnące przy drodze stare lipy. Myślę, że były one posadzone na cześć królowej Bony, która wyjątkowo lubiła lipy.

O tym, co jeszcze nie do końca odkryte na terenie Parzniewic, opowiadał z kolei Paweł Cecotka amatorsko zgłębiający historię swojej miejscowości.
– Parzniewice jako miejscowość są dosyć stare. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1393 roku.

Paweł Cecotka, pasjonat historii regionu

Z tą datą wiąże się zapis o Mateuszu z Parzniewic, który musiał płacić daninę. Póki co postać Mateusza nie jest dokładnie zbadana, ale wiemy, że na pewno na ten okres możemy datować początek miejscowości. Ponieważ był rycerz Mateusz, musiała być też już ludność. W całej miejscowości można znaleźć miejsca, w których mieszkańcy podczas prac ziemnych znajdowali różne artefakty. Wiem z własnego doświadczenia, że urny z prochami znajdowane były podczas robienia kopców na ziemniaki. Same Parzniewice były w dalekiej przeszłości zalane wodą, było tu duże rozlewisko wody i miejsca jakiegoś kultu (może i czarownic) są obecne do dziś. Wykopywane są kamienie, pod którymi poukładane były kości, drewno, znajdowano naczynia gliniane w różny sposób zdobione – i to są fakty. Niestety archeologowie dotąd dokładnie tego terenu jeszcze nie zbadali, dlatego trudno powiedzieć, z jakiego okresu to wszystko pochodzi.